7 Kwietnia 2011

7 Kwietnia 2011
Dziś w pośpiechu, wszystko szybko nie zwracając uwagi na detale… taaak. Dokładnie tak jak przed wyjściem, mały błąd – niedopięcie obiektywu na body i przy mocniejszym szarpnięciu aparatem, obiektyw postanowił zapoznać się bliżej przy pomocy grawitacji z podłogą. Na szczęście 1:0 dla obiektywu, cały zdrów. Ja dostałem pstryczka w nos i lekcję żeby nie śpieszyć się aż nadto. Zwolniłem tempo, przecież obrazu nie maluje się na wyścigach.
😉